niedziela, 13 września 2015

#7 Heart

Robienie tatuażu bolało trochę Penny, ale była z siebie dumna. To był najpewniej jej pierwszy i jedyny rysunek na ciele. Zrobiło sobie serduszko na małym palcu. Nie zamalowała jednak środka, ponieważ jej serce nie było pełne. Czegoś jej brakowała, ale nie wiedziała czego. Jak tylko wróciła do domu wysłała zdjęcie Harry'emu, a potem udostępniła je na Twitterze. 

Harry: Ładny ten twój tatuaż, ale jakiś taki mały jest.

Penny: Dla mnie jest wystarczający c;

Harry: Rozumiem. A czemu to serduszko jest puste?

Penny: Ponieważ czuję, iż czegoś mi brakuje. Czuję, że nie jestem pełna.

Harry: Każdemu w życiu czegoś brakuje, ale w końcu to znajduję.

Penny: Sądzisz, że w moim przypadku też tak będzie?

Harry: Oczywiście, że tak. 

Penny: To słodkie. Dziękuję.

Penny: Jesteś taki mądry. Chciałabym taka być

Harry: Mądrość przychodzi z wiekiem.

Penny: U mnie raczej jej ubywa.

Harry: Oj już przestań.

Penny: Ale taka jest prawda. Mi jej nie przybywa, tylko ubywa.

Harry: Jakoś trudno mi w to uwierzyć.

Penny:  Nie musisz wierzyć. Nie potrzebne mi to.

Harry: A jednak spróbuję uwierzyć.

Penny: Dziękuję.

Harry: Mogę ci zadać pytanie?

Penny: Oczywiście, że tak. Pytaj śmiało.

Harry: Masz chłopaka?

Penny: Nie, ale czekaj... Czemu o to pytasz?

Harry: Pytam, bo może właśnie tego ci brakuje. Może brakuje ci miłości. 

Penny: Czy ja wiem. Miłość chyba nie jest dla mnie.

Harry: Czemu?

Penny: Bo tak. Ja nie potrafię kochać. Nie umiem powiedzieć komuś "Kocham Cię". To jest dla mnie za trudne.

Harry: Każdy kocha na swój sposób.

Penny: To znaczy?

Harry: Zauważyłaś, jak wiele par się ciągle kłóci ze sobą?

Penny: Tak, ale do czego zmierzasz?

Harry: Oni właśnie tak wyrażają sobie miłość.

Penny: Krzykiem? To jest chore.

Harry: A jednak. Po każdej burzy pokazuję się słońce.

Penny: Porównujesz kłótnie do burzy, a miłość do słońca?

Harry: Tak zgadza się.

Penny: Czyli chcesz powiedzieć, iż mimo kłótni oni się kochają?

Harry: Może tak to ująć.

Penny: No okay.

Harry: A i jeszcze jedno. Nie ważne ile razy powiesz komuś "Kocham Cię", ważne jest ile razy pokażesz temu komuś, iż rzeczywiście tak jest.

Penny: Teraz już rozumiem.

Harry: Nadal uważasz, że miłość nie jest dla ciebie?

Penny: Niestety tak.

Harry: Może kiedyś zmienisz zdanie, kiedy trafisz na osobę, która cię pokocha.
Penny: Może, zobaczymy.

Co z tego, jeśli trafię na kogoś takiego skoro i tak prędzej, czy później będę musiała tego kogoś zostawić - pomyślała. Los potraktował ją zbyt srogo. Mimo to nie miała mu tego za złe. Wiedziała, iż każdemu jest dane, to co jest i nie można tego zmienić.

Penny: A ty kogoś masz?

Harry: Nie.

Penny: Czemu?

Harry: Ponieważ żadna mnie nie chce. 

Penny: Trudno mi w to uwierzyć. Jak żadnej dziewczynie może się nie podobać tak słodki i mądry chłopak?

Harry: No patrz, a jednak może. Większość dziewczyn woli sławnych chłopaków, a nie kujonów.

Penny: Nie martw się. Znajdziesz jeszcze swoją księżniczkę.

Harry: A ty znajdziesz swojego księcia.

Penny: c:

Napisała tylko uśmiechniętą buźkę, ponieważ na nic więcej nie było jej stać. Nie chciała się z nim kłócić. Nie chciała mu pisać, iż najpewniej nigdy nie znajdzie swojego księcia na białym koniu. Jej życie nie było bajką rodem z Disneya, jej życie przypominało bardziej dramat, romans bez miłości i ze smutnym końcem. Jej historia miała się zakończyć za wcześnie. Jej książka miała się zamknąć przed właściwym zakończeniem. Miała się zamknąć przed Happy Endem.

Spojrzała na cyfrowy zegarek stojący na szafce nocnej. Pokazywał on czternastą, a to oznaczało, że nadszedł czas na wzięcie leków. Zeszła na dół do kuchni, która była pusta. Jej rodzice znowu poszli i zostawili ją samą. Tak bardzo chciała, żeby byli z nią. Chciała się razem z nimi śmiać i żartować. Chciała spędzić najlepsze dni jej życia razem z nimi. Ale wiedziała, że tak nigdy się nie stanie. Nalała sobie do szklanki wody, chwyciła za opakowanie i wysypała na swoją dłoń kilka tabletek. Połknęła je, wycierając pojedynczą łzę spływająca z jej policzka. Przywoływały one tyle złych wspomnień.

Od autorki: Mamy drugi rozdział dzisiaj. Jest on trochę dłuższy niż normalnie. Jak sądzicie co się dzieję z Penny? Myślicie, że jest to coś poważnego? 

Wykonałam dzisiaj zwiastun tego opowiadanie i będzie mi niezmiernie miło, jak go ocenicie c;


Jutrzejszy rozdział powinien pojawić się, jak wrócę ze szkoły i odrobię lekcję, czyli najpewniej tak 16/17, bo lekcję kończę o 13.20, ale muszę jeszcze pójść do drukarni, więc trochę mi się zejdzie.
~Pauline~

1 komentarz:

  1. Cieszę się ze ten rozdział jest trochę dłuższy :*
    Ta rozmowa dużo dala Penny.
    Harry uświadomił jej chociaż w małym stopniu ze każdy kogoś kocha
    Ze każdy potrafi powiedzieć Kocham Cię tej drugiej osobie
    Mysle ze Penn może być na cos poważnie chora,jakas choroba która wymaga dlugodystansowego leczenia
    Super zwiastun
    Uwielbiam wszystko co tworzysz

    OdpowiedzUsuń